czwartek, 16 lutego 2012

Seriale

 Witajcie po długiej przerwie! Otrzymałam ostatnio sympatyczną zaczepkę od AnyYo. Całkiem skutecznie obudziło mnie to ze snu zimowego (a zima u mnie za oknem prawdziwa). Obiecuję zdać wkrótce relację z moich twórczych działań, a tymczasem przechodzę do wyjaśnienia zasad zabawy.




Wrzucamy powyższy obrazek w serialowego posta. Informujemy, kto nas zaprosił do zabawy. Piszemy, co najchętniej oglądamy. Zapraszamy 5 blogerów (lub więcej, według upodobań) do zabawy. Powodzenia!


Fenelopa ogląda pasjami:
  • How I met your mother (Jak poznałem waszą matkę)
  • Big Bang Theory (Teoria wielkiego podrywu)
  • Scrubs (Hoży doktorzy)
  • House MD (no chyba nie muszę tłumaczyć)
  • Czas honoru (który uważam za najlepszy polski serial, jaki dotąd oglądałam)
  • The Good Wife (Żona idealna)
  • That 70's Show (Różowe lata 70-te)
  • Parę odcinków Black Adder (Czarna żmija)
  • Usta-Usta
  • WSZYSTKIE seriale kostiumowe BBC (np. Robin Hood, Merlin, ekranizacje powieści Jane Austen, a ostatnio Downton Abbey)
  • The Philares of the Earth (Filary Ziemi)
  • wieeeele innych, których oczywiście zapomniałam wymienić
Wymieniono w kolejności przypadkowej. Kocham je wszystkie! Gdyby nie limity w internecie, to z moją edukacją i życiem społecznym byłoby krucho :P

A Wy? Co oglądacie?
Do zabawy zapraszam:
Niwkę

Miłego dnia! I do zobaczenia!

niedziela, 15 stycznia 2012

Filcoszki new eddition

 Eksperymentów z filcem ciąg dalszy...
 Filc ze względu na swoją grubość tworzy ciekawe efekty warstwowo - przestrzenne. Pocięłam go na kółka (nie lubię przesadzać z formą, nie upieram się jednak w kwestiach treści), poskładałam, naszyłam koraliki znane z roli w pierwszym sezonie serialu "Filcoszki" i urodziły się takie ot - kanapki. Jedna mi się jakoś "odkanapczyła", podejrzewam że to dziecko z nieprawego filcowego łoża. A może zapowiedź następnej serii? Kto wie...





 Kajam się i łajam za słabą jakość zdjęć, obiecuję się poprawić.


wtorek, 3 stycznia 2012

Frędzle w wersji hard

 Wystarczy spojrzeć na wieszaczki z biżuterią w odzieżowych sieciówkach, by stwierdzić, że "z tymi frędzlami coś jest na rzeczy". Potrzebna była natychmiastowa reakcja. Jako urodzona eksperymentatorka nie zadowoliłam się jednak wykonaniem zwykłych, sznurkowych kolczyków. Sięgnęłam po posrebrzane półfabrykaty i wykombinowałam poniższy komplecik pt. "swobodna interpretacja zjawisk modowych". Co o nim myślicie? Hit czy kit?





poniedziałek, 19 grudnia 2011

Wash separately.

 T-shirty, które Wam dziś pokażę długo czekały na swoje 5 minut na blogu. Zostały zrobione dla dwóch różnych osób, za to nawzajem sobie bliskich, nie miałam więc serca rozdzielać koszulek na dwa posty :) Proces tworzenia obu był, wbrew pozorom, bardzo zbliżony, głównie za sprawą niesubordynowanych słoików z farbą, która wylewała się na materiał, gdy tylko nie patrzyłam. Ale teraz, gdy uratowane już zostały obie koszulki, para dżinsów, obicie kanapy i parkiet w salonie, można spokojnie zaprezentować efekt końcowy. Mam nadzieję, że dla użytkowników koszulki są łaskawsze :D






Ps. Pozdrowienia dla B i P ;)

sobota, 10 grudnia 2011

Szaro, ale nie buro - prototyp.

 Kupiłam mnóstwo filcu i wariuję na jego punkcie, więc jeśli nie lubicie tego materiału, nie zaglądajcie tu przez jakiś czas :P
 Od pewnego czasu siedziała mi w głowie taka kopertówka, a kiedy już miałam filc, nic nie mogło mnie powstrzymać przed jej uszyciem. Nawet Łucznik mojej mamy, który mnie nie toleruje (niektóre partie wymagały maszynoszycia, reszta wydźgana ręcznie). Mama po rzuceniu kilku gróźb karalnych i założeniu nowej igły pozszywała podszewkę i klapę, za co dziękuję w pokłonach :*




 
 Zdjęcia nie powalają jakością, toteż dodam, że filc jest stalowoszary, plamki w rzeczywistości bardziej kolorowe, a podszewka wściekle żółta, choć tu wygląda na blado-żadną. Jeśli zajdzie potrzeba zwiększenia nieco metrażu, można rozpiąć zatrzaski po bokach (w przeciwnym razie mieści się w niej tylko komórka).
 Ostrzegam, że to jedynie pierwsza próba i prawdopodobnie będzie ich więcej ;D

poniedziałek, 28 listopada 2011

Wykopalisko

Głowa pełna pomysłów, tylko brakuje dnia pomiędzy sobotą a niedzielą. Jako że nie zdołałam przez miniony weekend (choć spędzony w domu) stworzyć nic godnego uwagi, prezentuję ostatnią rzecz spośród tych wykonanych kiedyś. Pierścionek zrobiony pewnego wrześniowego wieczoru, tradycyjnie - bez planu, na dziko, co zaowocowało faktem, że jedni na jego widok piszczą z zachwytu, a inni z dezaprobatą kręcą głową. A wy?



sobota, 12 listopada 2011

Kaboszonowe szaleństwo

 Pamiętam, że bardzo zazdrościłam jednej koleżance w przedszkolu naszyjnika z Barbie. Nawet próbowałyśmy z siostrą zrobić podobny z broszki mamy, ale Barbie wycięta z jakiejś gazety cały czas wypadała (nawet na ślinę nie chciała się trzymać :P), a agrafka dźgała mnie w dekolt :( Teraz odbijam sobie wszystkie te cierpienia produkując przywieszki z czym tylko chcę. A nawet breloczki. Co więcej, nic z nich nie wypada! Szkoda, że na Barbie jestem już za stara. But Marilyn will also do ;)